Pieśń Orfeusza

Film jest chyba próbą powtórzenia przez reżysera bardzo udanego filmu "Jej kuzyn". Niestety sequele rzadko osiągają poziom pierwowzoru. Film ogląda się przyjemnie. Poza odwołaniami do mitu jest tam wiele werystycznych emocji, które niektórzy z nas przeżyli osobiście. Sceny seksualne z dwoma przystojniakami są za rzadko w stosunku do długości filmu. Nie wiem jak dużego ptaszka bez wzwodu ma autor zażalenia na małe ptaszki gości. Nawet jeżeli wielu wyda się, że zakończenie nie jest szczególnie prawdopodobne to z pewnością wszyscy życzylibyśmy sobie takiego zakończenia.

Rodzeństwo

Podniecająco jest czasem zrobić mały skok z bezczelnie zachowującym się gościem. Na dłuższą metę jednak zawsze niezgodność celów i charakterów kończy się łzami i problemami.

Jonathan Agassi uratował mi życie

Wszystko jest pokazane jeden do jednego. Zbyt oczywisty jest moralizatorski ton filmu, nachalnie autorzy mówią jak to nie bycie w życiu grzecznym chłopcem nie popłaca. Pewnie, ze narkotyki i huśtawka emocjonalna to nie przepis na udane życie, ale firm powinien zainteresować swoją formą, tworzyć nastrój , budować napięcie, także dokumentalny. Realia Berlina przedostały się do filmu tylko przez przypadek, a nie dostosowanie Izraelczyka do niemieckiej rzeczywistości też odegrało rolę w jego historii.

Jej kuzyn

Tlumaczenie tytulu na polski to chyba mial byc dowcip. Film jest wspanialy. Nie ma w nim fajerwerkow ale kiedy parzymy u siebie kawe to z fajerwerkow jest najwyzej gwizdek. Cibrail to moj ulubiony Typ faceta. Niemiecka mentalnosc przedstawiona mimochodem w filmie jest fascynujaca.

Na zachód od pustki

To nie jest zły film. Jednak zakończenie nie jest realne. W rzeczywistości takie sytuacje kończą się tragedią jednej ze stron. Filmowi odbiera wiarygodność brak seksu, tak silne emocje nie rodzą się z niczego i nie kończą niczym.