Saint-Narcisse /
Saint-Narcisse

Saint-Narcisse /
Saint-Narcisse

Ocena: 3.2 / 5 (52 głosy)

Opis

22-letni Dominic jest w sobie zakochany. Najbardziej ekscytuje go jego własne odbicie w lustrze. Pewnego dnia spotyka chłopaka, który wygląda dokładnie tak samo jak on.

"Saint-Narcisse" miał światową premierę na Festiwalu w Wenecji. To najnowszy film Bruce'a Labruce'a, laureata Nagrody Teddy i legendy New Queer Cinema. Na Outfilmie prezentowaliśmy jego wcześniejsze filmy: "Gerontofilię" oraz "Otto, czyli niech żyją umarlaki".

Komentarze

Zbyt pomerdane, niepotrzebny ten pseudo-katolicki sos, święty Sebastian. Brakuje nawet śladu prawdopodobieństwa. Jedyne co może się podobać, to główny bohater. Ale już zakończenie - to szczyt bzdury!

matko, ależ to słabizna. LaBruce po raz kolejny potwierdza, że jest beztalenciem. Jednym słowem bzdury!

Ja też uważam film za fajny, a nawet bardzo fajny - ze względu na atmosferę, niemal metafizyczną. Intensywny, ale właściwie podpowierzchniowy erotyzm, przekraczanie norm kulturowych (czyt. religijnych) w imię emocjonalnego autentyzmu (incest), religijna psychoza jakże często identyczna z seksualną. Dla miłośników klimatów
Leopardiego, modernistów z przełomu XIX i XX w., Viscontiego - słowem tamtejszej dekadencji (ja się do nich zaliczam) film jest bardzo atrakcyjny. "Pseudokatolicki sos - jak to lapnął w komentarzu AdamFeliks - jest tu bardzo istotny ze względu jak powyżej oraz samego św. Sebastiana, od lat ikony gejów tylko z powodu jego wizerunku w zachodnim chrześcijaństwie - przeszytego strzałami pięknego młodzieńca, tyleż atrakcyjnego, co niedostępnego, niemal mistycznego. A zwróciliście uwagę, na posążki w gabinecie seksualno-erotyczznego szaleńca o. Andrewa? Dawid Donatella i Michała Anioła, zdaje się Antinous i parę innych w tym guście. Typowy sztafaż symboliczny kryptogeja.
Zakończenie też symboliczno-anarchiczno-optymistycznego w guście miraży hippisów (kochajmy się i nie patrzmy na ograniczenia cywilizacyjne), tudzież finału "Pokotu" Agnieszki Holland.

Fabuła kretyńska. Duszno od opiatów, którymi faszerował się reżyser ,scenarzysta i scenograf, a mimo wszystko do obejrzenia. Czwórka.