Akron

ani minuty straconej...
nie wiem dlaczego, ale przypomniały mi się dziecięce lata gdy matka nie kazała mi pozdrawiać, a nawet rozmawiać z niektórymi sąsiadami, a po kilku tygodniach nakazywała "ponowne odnowienie kontaktów sąsiedzkich"
oczywiście chodziło o jej relacje z sąsiadami i nakazywała ich powielanie, na szczęście bardzo wcześnie się zbuntowałem...
Gdyby nie ten przeuroczy film, pewnie bym sobie o tym nie przypomniał...

Żegnaj, mamo

To było "cóś"...
Nie żałuję ani minuty.
Wart też było poznać inna kulturę i "układy rodzinne".
Pychotka