Mascarpone 2 - tęczowy tort

Pierwsza cześć była tak lekka, świeża, zupełnie inna od tego co dotychczas włosi robili. Niestety dwójka wieje nudą, jest schematyczna, powtarzalna, przegadana a przede wszystkim piekielnie głupia. Nic tu ze sobą nie gra, nic nie ma większego sensu. Rzeczy same się wydarzają a problemy same rozwiązują. Stracone 1,5h.

Peter von Kant

Nudne to takie, bardziej w stylu argentyńskiej telenoweli niż kultowego reżysera francuskiego kina. Jedyna postać, która mi się spodobała to ten służący, być może dlatego że nie otwiera w ogóle ust. Reszta jak już je otworzy to pierd*** taki kocopoły że słuchać się tego nie da.

Szczęśliwe zakończenia

OMG, chciałem cos lekkiego na sobotni wieczór ale nie myślałem że to bedzie aż tak "lekkie". Film kompletnie o niczym, pierd***e bez sensu przez 3/4 filmu, sceny kompletnie bez znaczenia, puste to takie i przede wszystkim nudne. Omal nie zasnąłem w połowie.

Samotność

Ja jebie ale gowno. Myslalem ze w polowie zasne. Ani to nie ma żadnego scenariusza, ani to nigdzie nie prowadzi. Ot taka opowiastka, bzdurka. Pedziom tutaj się moze podobac bo jest pare scen sexu i tyle. Film kompletenie o niczym.