To nie jest moje miejsce /
Luciérnagas

Kłopot z odtwarzaniem

Sprawdź połączenie z internetem i spróbuj ponownie.

Zobacz wskazówki i pomoc

Zainstaluj Adobe Flash

Twoja przeglądarka wymaga zainstalowania darmowej wtyczki Adobe Flash.

Kliknij aby pobrać

Zobacz także wskazówki i pomoc
aby przejrzeć listę zalecanych przeglądarek dla Twojego systemu.

To nie jest moje miejsce /
Luciérnagas

Ocena: 3.3 / 5 (94 głosy)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   film o tęsknocie i poszukiwaniu swojego miejsca
  •   wiele płaszczyzn i odniesień
  •   porozumienie mimo różnic kulturowych

Opis

Ramin uciekł przed represjami i więzieniem z Iranu, jednak statek, który go przemycał, zamiast do Turcji, dopłynął do Meksyku. Teraz nie ma pieniędzy na kolejną podróż do Europy, nie zna nikogo, ani lokalnego języka. W Iranie został jego chłopak, za którym bardzo tęskni.

W portowym mieście Veracruz zaprzyjaźnia się z recepcjonistką z hostelu, Leti, której chłopak wyemigrował do Stanów. Pracując na budowie poznaje też Guillermo. Mimo, że nie znają swojego języka, czują do siebie przyciąganie. Guillermo też marzy o ucieczce do USA.

Film „To nie jest moje miejsce” zdobył nagrodę HBO na Festiwalu Filmowym w Miami. Prezentowany był też w Goteborgu, Tuluzie i na wielu innych festiwalach. Reżyser filmu, Bani Khoshnoudi, podobnie jak jego bohater, również urodził się w Iranie i uciekł do Meksyku. Oryginalny tytuł „Luciérnagas” (świetliki) odnosi się do artykułu napisanego w latach 70-ych przez Pasoliniego, w którym opisywał ludzi zepchniętych w mrok przez faszyzm i przemoc, a którzy mimo to w jakiś sposób potrafią się porozumiewać i odnajdywać drogę do siebie nawzajem.

Zdjęcia

Komentarze

Swietny film o samotnosci ,teksknocie za swoim krajem ale i o marzeniach , przyjazni ,niezrozumieniu ... no i goracy Meksyk jak ktos lubi . Polecam filmik na upalny wieczorek Pozdro

"Na budowie poznaje Guillermo [...] czują do siebie przyciąganie"... Gdzie autor opisu widział to wzajemne pociąganie? To jedynie Ramin to czuł, choć od razu było widać, że Guillermo to zatwardziały hetero (pod wpływem alkoholu każdy może stracić kontrolę), więc mordobicie było do przewidzenia! Poza tym film pokazał, że związki na odległość są fikcją! Niby miał chłopaka w Iranie, a tu uprawiał seks z anonimowymi gościami. Przez 1,5 godz. reżyser męczy nas przygnębiającym losem głównego bohatera i film kończy się... niczym! Można mieć poczucie straconego czasu, bo tę historię bez żadnego zakończenia i puenty można było skrócić o połowę, by nie powodowała znudzenia...