Żniwa /

Żniwa /

Ocena: 3.7 / 5 (536 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   Skromny i szczery film.
  •   Unikalne spojrzenie na życie na wsi.
  •   Prosta historia o miłości.

Opis

Opowieść o pierwszej miłości dwóch młodych praktykantów na farmie we wschodnich Niemczech. Po ciężkiej pracy na roli, Marco i Jakob jadą na jeden dzień do Berlina. Po tej przygodzie wszystko się zmienia. Sami są zdziwieni tym, że chcą pokazać światu swoje uczucie.

Sześćdziesiąt kilometrów na południe od Berlina. Choć do stolicy jest tak niedaleko, życie płynie tutaj w zupełnie innym rytmie. Właśnie trwają żniwa, więc pracownicy gospodarstwa rolnego mają pełne ręce roboty. Jeden z nich, Marko (Lukas Steltner) jest skrytym, małomównym praktykantem. Unika kolegów, nie najlepiej radzi sobie w szkole, a czekają go egzaminy, które pozwolą mu zostać dyplomowanym rolnikiem.

Na farmie zjawia się nowy chłopak, Jakob (Kai-Michael Muller). W jego obecności Marko powoli zaczyna wychodzić ze swej skorupy. Jednak dopiero podczas krótkiego, jednodniowego wyjazdu do Berlina chłopcy odważą się ujawnić swoje uczucia. Łatwo być gejem w metropolii, lecz znacznie trudniej w małym miasteczku.

ŻNIWA, debiutancki film Benjamina Cantu, otrzymały nagrodę czytelników miesięcznika „Siegessaule” podczas festiwalu Berlinale w 2011 roku.

Zdjęcia

Komentarze

Dla mnie BOMBA. W delikatny sposób ukazane zostało powoli rodzące się uczucie pomiędzy zamkniętymi w sobie, nieśmiałymi chłopakami ze wsi. Daję 5 gwiazdek.

Oj postarzał się ten film od czasu premiery. Dalej czaruje wiejskim klimatem no i który z nas nie lubi historii o farmerach zakochujących si w sobie. Ale tu widać słabość scenariusza i niedostatek warsztat filmowego twórcy. Niewiele tu uczuciowego "ognia" czy innej namiętności a młodzi aktorzy nie bardzo mają co grać a reszta obsady to chyba nawet naturszczycy. Mało jest tu budowania relacji i żywych emocji, ogólnie jest dużo "drewna" filmowego a zdarzenia postępują po sobie szablonowo. Ogólnie może na 2011 było dostatecznie to w 2020 już jest niewystarczająco. Sorry.

Wielce osobliwy film... Zobrazowany z niezwykłym wyczuciem... Subtelnością... I dystansem...