Strzały Amora /
Aya Arcos

Strzały Amora /
Aya Arcos

Ocena: 2.8 / 5 (109 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   związek młodego chłopaka z dojrzałym mężczyzną
  •   dwa przeciwstawne podejścia do życia
  •   kino brazylijskie

Opis

Fabio to młody, korzystający z życia chłopak do towarzystwa, który spotyka o wiele starszego od siebie pisarza. Chociaż dzieli ich przepaść, to zdają się pragnąć siebie nawzajem i próbują zbudować coś trwałego. Tylko czy to w ogóle możliwe?

Strzały Amora to historia dwóch zupełnie różnych mężczyzn. Niedostępność i powaga dojrzałego Eduardo zderzają się ze spontaniczną i radosną naturą Fabio. Każdy z nich ma szanse nauczyć się czegoś od drugiego, o ile jest w stanie zaakceptować jego indywidualne potrzeby.

Zdjęcia

Komentarze

Można zrealizować kiepski film; wypadki przy pracy się zdarzają, ale nie należy sprzedawać takich gniotów. Nie każde kino musi być tu prezentowane, jeżeli nie ma co zaprezentować, także brazylijskie. Szkoda pieniędzy na bilet.

wakacyjne kino

widać niewielki budżet i niedociągnięcia, ale ogląda się przyjemnie. taki sobie film na letni wieczór, brazylia i przystojni faceci:))

Film Klasy B

Zgadzam się z wcześniejszymi komentarzami. Film raczej niskobudżetowy co widać i średni z dość nijakim zakończeniem. Zamysł może nie całkiem oryginalny ale z ciekawymi momentami.Obejrzeć można ale uczty kinomana spodziewać się nie należy.

Średniak

Film nie zachwyca. Obejrzałem, bo akurat nic ciekawszego nie było.

Bardzo nuuudny i beznadziejny film znowu o patologiach wśród gejów i o chorych związkach! Cyt. "To wspaniale, że masz HIV"!!! Kompletna strata czasu i kasy (nie warty nawet za darmo)! NIE POLECAM!

Brazylia i Argentyna to sąsiedzi. I wydawałoby się podobne klimaty. Nic bardziej mylnego. Jak dla mnie brazylijskie produkcje są za bardzo chaotyczne, sceny są "przegrzane i przegadane" a w ich odbiorze nie do końca pomaga melodia języka portugalskiego. Sceny nie mają rytmu a raczej mają go za bardzo "fado" zamiast "samby". Kamerze brakuje powietrza do tego stopnia, że jak się pojawia ujęcie Copa Cabany z powietrza to aż dech zapiera. Specyficzne relacje międzyludzkie Brazylijczyków, jakże dalekie od rezerwy i dystansu ich argetyńkich pobratymców to też nie melodia dla każdego - mnie osobiście męczy ich powtarzalne gadulstwo i dążenie do ciągłego "zwarcia" języka ciała, gestów i min. No ale taki ich urok i co kto lubi. Sama historia - stara jak świat - też nie porywa a tzw. twist i zakończenie są nieco kuriozalne. Dwójka.

Zobacz także