Boys /
Jongens

Strona archiwalna
Ten film nie jest już dostępny z powodu zakończenia licencji.

Boys /
Jongens

Ocena: 4.4 / 5 (757 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   Znakomite role młodych holenderskich aktorów.
  •   Świetnie ukazane doświadczenie pierwszej miłości.
  •   Bardzo wysmakowane, piękne zdjęcia.

Opis

Pierwsza miłość to wyjątkowe uczucie, któremu większość chętnie się poddaje. Inaczej jest z Siegerem. On robi wszystko, żeby nie zauważyć, że taka miłość przydarza się właśnie jemu.

15-letni Sieger dostaje się do sztafety lekkoatletycznej, która ma wziąć udział w krajowych mistrzostwach. Na treningu poznaje intrygującego i nieprzewidywalnego Marca. Szybko znajdują wspólny język i stają się przyjaciółmi, jednak stopniowo zaczyna ich łączyć coś więcej. Sieger próbuje walczyć z uczuciem, ale zaprzeczanie samemu sobie staje się dla niego coraz trudniejsze.

Zobacz także wywiad z reżyserką filmu.

REPLIKA:
Chłopiec poznaje chłopca. Chłopiec boi się swoich uczuć do chłopca. Historia niby nieoryginalna, a jednak dobrze poprowadzona nigdy się nie znudzi. Tym razem strzała Amora trafia w dwóch 15-latków z tej samej drużyny biegaczy. Mamy i klasyczny pierwszy pocałunek w jeziorze, i serenadowanie przy ognisku, a przede wszystkim w końcu film z happy endem. (Daniel Oklesiński)

Zdjęcia

Komentarze

Sympatyczne i chyba mądre. W wieku owych chłopców byłem miliony lat temu (a propos - czemu ten głupi angielski tytuł, skoro niderlandzki znaczy to samo co polski "chłopcy"?), kiedy takie relacje były zupełnie nie do pomyślenia. Podstawowe emocje jednak rozumiem, bo i tak są uniwersalne. Plus specyfika gejowska, która się pewnie nigdy nie zdezaktualizuje.

Holenderska normalka. Co by już wystarczyło za skrajny komplement co do treści. Co do formy zresztą również.
Pozostaje dla mnie problemem, czy po europejskim zwycięstwie owej niderlandzkiej normalności przynajmniej w skali Europy będzie jeszcze stosowna nisza dla kultury LGBT - kiedy zabraknie już wykluczań i prześladowań?
O niczym innym nie marzę. Nade wszystko chcę normalności. Takiej ogólnej, czyli europejskiej (co najmniej). Historycznie nie jestem w tym odosobniony. Po 1918 r. poeci polscy - z różnych źródeł zresztą - chcieli też normalności. "A kiedy wiosna, niech wiosnę, nie Polskę zobaczę" - napisał skamandryta Lechoń, zresztą gej.
Nasza przyszłość to nie ciepły w swoim smrodzie zaścianek, ale zmierzenie się z wyzwaniami teraźniejszości, a i przyszłości.
A wystarczy wziąć przykład z plebejskich Holendrów.

Zobacz także