Cola de mono
/
Cola de mono

Zainstaluj Adobe Flash
Twoja przeglądarka wymaga zainstalowania darmowej wtyczki Adobe Flash.
Zobacz także wskazówki i pomoc
aby przejrzeć
listę zalecanych przeglądarek dla Twojego systemu.
Cola de mono
/
Cola de mono
- thriller erotyczny
- rodzinna trauma i odkrywanie seksualności
- historia trudnej relacji dwóch braci
Dlaczego warto obejrzeć
Opis
Jest rok 1986 i właśnie zbliża się Wigilia. Nastoletni Borja, jego starszy brat Vicente i ich matka spędzają ją przy wspólnym stole. Jednak zamiast świątecznej, rodzinnej atmosfery, pojawiają się wzajemne pretensje. Kiedy matka idzie spać, Vicente wychodzi z domu w poszukiwaniu mocniejszych wrażeń. W międzyczasie Borja włamuje się do pokoju brata i odkrywa jego tajemnicę.
Tytułowy Cola de mono (czyli małpi ogon) to tradycyjny słodki drink z Chile, serwowany głównie podczas Świąt Bożego Narodzenia. Przygotowuje go matka głównych bohaterów - braci, w których role wciela się prawdziwe rodzeństwo. Cola to również w chilijskim slangu homofobiczne określenie geja.
W swoim filmie Alberto Fuguet powraca do czasów własnej młodości w latach 80., kiedy sam odkrywał swoją seksualność. Nawiązuje do treści, które ukształtowały go jako artystę (włoskie filmy grozy spod znaku kina giallo, proza Stephena Kinga) i jako młodego geja (pornograficzne pisma i cruising). Cola de mono to odważny obraz dojrzewania w czasach seksualnej represji. Z typowego rodzinnego dramatu powoli przekształca się w erotyczny thriller, czy wręcz artystyczny, gejowski slasher.
„Odważne kino, które nie unika szokowania widowni. Cristóbal i Santiago Rodriguez-Costabal (bracia także w prawdziwym życiu) wcielają się w Borję i Vicente odważnie pokazując niezwykły wachlarz emocji i swoją seksualność (...) Równie erotyczny, co niepokojący, Cola de mono prowokuje do myślenia i dostarcza wielu wrażeń." Stephen K. Weisenreder, The Rochester LGBT Film Festival
„Reżyser igra sobie z naszymi emocjami, a swój film „odgrywa” w tonacji staccato: flirtuje ze skrajnie różnymi gatunkami, od dramatu rodzinnego po slasher, ale wyraźnie oddziela je od siebie, każdy celebruje z osobna. Zmiany tonalne powodują, że Cola de mono przypomina zarówno art-house’owe kino gejowskie, jak i horror żywcem wyjęty z listy „video nasties” (...) Oderwana od rzeczywistości atmosfera świetnie współgra z poszatkowaną narracją i wszechobecną nagością, z ostrym zapachem seksu, który sam wypełnia płuca. " Albert Nowicki, His Name Is Death
Cola de Mono należy do trylogii Alberta Fugueta, obok Zawsze na tak i W obiektywie pragnień. Wszystkie trzy filmy skupiają się na męskiej cielesności. Możecie je zobaczyć na Outfilmie.
Film dziwny, początkowo nudnawy ale później coraz bardziej intrygujący. Generalnie ciekawy, boscy aktorzy i fajna muzyka.
Przystojni aktorzy
Dziwny film. Nie wspomnę już, że scena z lustrem, w odbiciu z kamerzystami. Da się obejrzeć, aktorzy przyjemni dla oka, ale nic poza tym.
Film rozpoczyna się bardzo leniwie, jak to w upalne, świąteczne popołudnie, powoli, jakby niechętnie. Pojawia się stopniowo delikatna, potem coraz bardziej obecna zmysłowość, podnosząc temperaturę, nakręcając obroty, przyspieszając oddech. Dla mnie scena z lustrem to prawdziwe dzieło, szczyt zmysłowości, nawet jeżeli można dostrzec jakieś niedociągnięcia techniczne. Później jednak film przeradza się w coś pomiędzy reportażem - poradnikiem - filozoficzną przypowieścią o życiu i choć akcja nabiera niesamowitego tempa, to jednocześnie wypuszcza z filmu nie tylko kumulujące się napięcie, lecz niestety również całe powietrze, które film napędzało. I jak to w pustej dętce - robi się flak, pojawia się niedowierzanie, że można było tak orkiestrowo schrzanić wszystko. Tym niemniej i tak polecam, bo każdy musi sobie sam wyrobić zdanie, a ogląda się też całkiem fajnie dzięki niezłej muzyce.
Napiszę krótko: chory film! Ale dużo przyjemnych dla oka scen. Nie wiem o co chodzi ze sceną z lustrem, ale może dlatego że nie mogłem oderwać oczu od tyłka tego aktora, a może to nie o tą scenę chodzi. W każdym razie warto obejrzeć;)
Popieram kolegę z wypowiedzi wyżej.
Film bardzo popierdolony ,fakt ze ciałka są niezłe .Ale raczej filmu nie polecam
beznadzieja!! szkoda czasu
potwierdzam film okropny nic ciekawego dałem 1 gwiazdkę jedynie za muzykę ..szkoda czasu..
słaby....
Młodzi.zdrowi.przystojni mężczyźni i cienia optymizmu.Zakłamanie,beznadzieja,grzech,rozbój,mrok,kastracja,ból,zbrodnia,piekło......nic tylko sie poharatać.
mroczne zakamarki gejowskiego życia w Chile. Matka zabija syna... frustracja... ciemność, trudny film. Dlaczego ktoś idzie w sytuację, o których wie, że są niebezpieczne, przypadkowy seks kończy się....
Coś się reżyserowi pomieszało. Warto jednak obejrzeć film dla kilku pięknych i zmysłowych scen oraz przyjemnej muzyki. Scena w pokoju brata, cieszące oko ładne ciała w saunie, w parku i klimatyczne oświetlenie. Dramat raczej tak, ale to nie thriller. W zasadzie nie wiadomo co. Na psychicznie chorą wychodzi matka. Kto wie, czy to nie jej sprawka, że ojciec odszedł. Ale wątki są tak spłycone, że brakuje im rozwinięcia i zakończenia. Pourywane i zestawione ze sobą od czapy, że w zasadzie zatraca się sens. Gdyby rozbudować wątki, można by zrobić 2-3 różne filmy wg mnie. Dałbym wtedy 4-5 gwiazdek, a teraz mogę 2 gwiazdki.
Film pozerski. Miał być zagadkowy, tajemniczy z lekkim dreszczykiem. Jest denerwujący. Kiepskie dialogi, Sceny nieprzemyślane. Sporo błędów kamerzysty. Pełno dłużyzn. Nuda wieje z każdego kąta. Pseudo thriller. Szkoda czasu.
Ładna muzyka. Warto obejrzeć.
Ciekawy film. Pierwsze pół godziny nudne, nie budujące napięcia. Zaskakujący finał jak i to co się nie wydarzyło.
Nie no katastrofa aktorzy okej bardzo pociągający , ale fabułą chora prosto z psychiatryka tylko się powiesić .Szkoda czasu dla mnie na 1
dziwny, groteska w stylu latino ;p
Ech wspomnienia:) Ja też dorastałem w latach 80-tych i klimat epoki oddany jest perfekcyjnie - te wiecznie zadymione pomieszczenia, tandetne meble w różnych odcieniach brązu, magnetowid VHS, fryzury, ubrania - twórcy się postarali. Do tego piękni faceci w typie który uwielbiam, naturalnie zagrane sceny seksu i to nieodłączne poczucie zagrożenia. W tamtych czasach większość gejów z trudem się akceptowała, nie mówiąc już o akceptacji otoczenia. "Pikiety" istniały tylko w dużych miastach i tam często dochodziło do pobić i rabunków - tu nie ma przesady. Mieszkańcy prowincji byli zdani na nielicznie dostępne "świerszczyki" z Zachodu i własną wyobraźnię (vide - scena z lustrem:). I musieli się kryć przed rodzinami bo takich "mamusiek" to osobiście znałem parę sztuk. I gwarantuję, że noże rzeźnickie poszłyby w ruch:)
Co do samej fabuły to w drugiej części filmu reżyser steruje w stronę stylizacji, jednocześnie puszczając do widza oko a samo zakończenie jest już tak kuriozalne, że nie można brać go na poważnie. Po prostu tak się kręciło filmy klasy B w tamtych czasach i tak to należy odbierać. Kamp w czystej postaci z przymrużeniem oka:)
Dla mnie to super film, pomijając jakieś tam błędy. Przynajmniej bez cenzury, przyjemnie popatrzeć na piękne ciała. Tak jak napisał your_the_best_mate też nie mogłem oderwać wzroku od pięknej dupci Borja.
4* i polecam.
psychodeliczny ale ciekawy
Dobre kino.Po raz kolejny południowoamerykańskie mnie nie zawiodło. Polecam!
tragedia
aż miałem ochotę na ciepłego loda po tym filmie
pokręcony
Dobry film.
Ciekawy!
Ciekawy!
Dobry film.
pokręcony
aż miałem ochotę na ciepłego loda po tym filmie
tragedia