Bez słów /
Wu yan

Bez słów /
Wu yan

Ocena: 3.9 / 5 (108 głosów)

    Dlaczego warto obejrzeć

  •   Ciekawe spojrzenie na współczesne Chiny.
  •   Film o miłości, nadziei i tajemnicy.
  •   Urzekający nastrój.

Opis

Miłość znaczy więcej niż słowa.

Gdzieś na południu Chin nad brzegiem rzeki policjant znajduje nagiego nieprzytomnego białego mężczyznę. Przewieziony na komisariat, a potem do szpitala, mężczyzna nie może lub nie chce mówić. Kiedy zapada decyzja o umieszczeniu go w szpitalu dla psychicznie chorych, młody pielęgniarz Jiang postanawia uratować nieznajomego. Potajemnie wyprowadza go ze szpitala i zawozi do wioski swojego wuja. Tam przez przypadek poznaje sekret tajemniczego mężczyzny.

Simon Chung, reżyser:

Dla wielu ludzi w Chinach Zachód oznacza wolność, zarówno wolność od czegoś jak i wolność do czegoś. Han i Jiang, obaj Chińczycy, którzy zakochują się w Luke’u, widzą w nim szansę na ucieczkę od ich codzienności. W dzisiejszych czasach nie jest wcale pewne, czy taka ucieczka jest w ogóle możliwa.

Zdjęcia

Komentarze

Uwaga spoiler

Piękny film o utraconej miłości z przepęinką muzyką podobny do ,,Dźwięki ciszy'' Oceniam na 5 oczywiście.

Ciekawe kino...

...nie tylko o tęsknocie za utraconym uczuciem ale również troszkę o ludzkiej mściwości. Mówię tu o jednej z głównych bohaterek, która nie uważa swojego strasznego czynu za coś złego, za to całym wyrządzonym złem obarcza kogoś innego. Paskudny charakter, paskudna osoba, wstrętna ludzka modliszka. Z bardziej przyjemnych i pozytywnych aspektów filmu warto zwrócić uwagę na fakt, że policjantki w Chinach chodzą w butach na wysokim obcasie, w szpitalach mają piękne piżamki, a w więzieniu równie śliczne pasiaki ;-) Zwróciłem na to uwagę być może dlatego, że brakowało mi w tym filmie nieco dramatyzmu. Zbyt łatwo i przyjemnie przedstawiony został, moim zdaniem, poruszany tu problem. Trudno mi się było wczuć w negatywne emocje, które powinny aż kipieć z ekranu, a jednak nie kipiały. A może o to chodziło by widz bardziej skupił się na ulotności tych dobrych chwil w życiu? Może taki był zamysł by film nie był zbyt ciężki w odbiorze? Trudno powiedzieć. Dla mnie jednak czegoś w nim zabrakło - prawdziwego dramatyzmu i emocji. A może takie są Chiny? Kontrola emocji ponad wszystko? Hmmm...niemniej jednak film wart obejrzenia.

Ciekawy format filmu.

Nie porywa, jest inny jak wszystkie i ma jedna jakiś przedziwny klimat.

Problemem tego filmu jest to, że jest on bardzo nierówny. Ostatnie pół godziny to porządny azjatycki melodramat. Najbardziej spodobała mi się dekonstrukcja motywu zemsty zdradzonej dziewczyny, używanego zwykle w kinie azjatyckim w celach komediowych, jak chociażby w "To tylko miłośc". Tutaj nie tylko Yun tak na prawdę nie jest zdradzana (odniosłam wrażenie, że ona i Dong nigdy nie byli parą, a jej uczucia były jednostronne), ale też pokazane zostało, jak traumatyczny i tragiczny byłby rezultat takiego paskudnego outingu. Ocenę natomiast zaniża w moim odczuciu pierwsza godzina filmu, która była po prostu nudna. Sądzę, że dużo lepiej byłoby dla filmu, gdyby był krótkometrażówką bądź też odcinkiem dłuższego serialu.