„Liczy się autentyczność” - wywiad z reżyserem „Domu nad jeziorem”

Dodano: czw., 2018-10-04 11:39 , ostatnia zmiana: czw., 2018-10-04 16:08

Mikko Makela, reżyser filmu Dom nad jeziorem

OUTFILM: Twój film to historia romansu między dwoma mężczyznami z różnych światów. A jednak obaj wydają się mieć podobne problemy i poszukują swojego miejsca. Możesz powiedzieć coś więcej na temat Twojego spojrzenia na różnice i podobieństwa między Leevim i Tareqiem?

Mikko Makela: Kiedy poznają się trochę lepiej, Leevi i Tareq zdają sobie sprawę, że łączy ich potrzeba ucieczki z miejsc z których pochodzą. Oczywiście sytuacja Tareqa jest o wiele trudniejsza i bardziej niebezpieczna, gdyż ucieka nie tylko przed bardziej konserwatywną mentalnością w Syrii, ale przede wszystkim przed wojną. A jednak rozumie Leeviego i jego stosunek do zamkniętej, konserwatywnej atmosfery małego fińskiego miasteczka i może się z tym utożsamić, nawet jeśli dla niego samego Finlandia jest zupełnie inna. Na swój sposób obaj biorą udział w schemacie queerowej migracji z trudniejszego otoczenia do bardziej bezpiecznych miejsc, mimo że Leevi jest oczywiście znacznie bardziej uprzywilejowany.

Mieszanie ze sobą tematów queerowej tożsamości i problemów migracyjnych wydaje się być bardzo odważne, biorąc pod uwagę współczesny klimat polityczny w Europie. Jak to postrzegasz z perspektywy fińskiego filmowca – czy jest to duże wyzwanie? I czy Twój film jest też dla Ciebie wypowiedzią polityczną?

Bardzo mocno czułem, że Finlandia potrzebuje takiego filmu – nie zwykłego filmu queerowego, ale takiego, który – także z perspektywy etniczności - bardziej ogólnie traktuje doświadczenie mniejszości w fińskim społeczeństwie. W obecnym politycznym klimacie, gdy prawa różnych mniejszości i grup nieuprzywilejowanych stają się zagrożone, ta historia była dla mnie jeszcze bardziej istotna i w naturalny sposób połączyłem te tematy. Chociaż polityka nie miała być tu jawna, a raczej przefiltrowana przez to, co osobiste, film zdecydowanie ma taki wymiar i jest to zamierzone.

Fińskie kino nie słynie z historii związanych z LGBT. Myślisz, że Twój film obok Powoli czy Tom of Finland, może w tej kwestii coś zmienić?

Myślę, że te trzy filmy (i mam nadzieję, że będzie ich więcej) zdecydowanie są ważne dla queerowej publiczności w Finlandii, która łaknęła rodzimych produkcji na swój temat od tak dawna. Bardzo poruszyło mnie to, gdy podczas ostatniego fińskiego festiwalu filmowego do mnie i do aktorów podszedł po pokazie młody chłopak i podziękował za to, że w końcu zrobiliśmy film, z którym mógł się utożsamić – właśnie dla takich chwil go zrobiliśmy. Nawet jeśli większość tych produkcji nie trafi do szerokiej, heteronormatywnej publiczności, pełnią one bardzo ważną funkcję dla tej queerowej, pozwalając jej zobaczyć się na ekranie w afirmatywnym świetle.

 

Dom nad jeziorem

 

Dialogi w filmie są częściowo improwizowane. Możesz powiedzieć więcej na temat tego procesu? Jak udało Ci się pokierować aktorami, że ich bohaterowie stali się tak naturalni? Relacja między nimi wydaje się być prawdziwa.

Dla mnie liczy się autentyczność. Chciałem w niemal dokumentalny sposób uchwycić komunikację między dwójką ludzi, dwoma kochankami, którzy spotykają się po raz pierwszy i dopiero poznają. Żeby osiągnąć taki rodzaj naturalizmu i bliskości zaprosiłem aktorów do tworzenia historii Leeviego i Tareqa, co pozwoliło im na lepszy kontakt ze swoimi bohaterami. Później, na planie, prosiłem ich o mówienie własnymi słowami, zamiast korzystania z napisanych wcześniej dialogów. Zamiast 90-stronicowego scenariusza mieliśmy scriptment [połączenie scenariusza i treatmentu], który w tym wypadku miał około 30 stron i był zarysem całego filmu ze szczegółowym opisem scen i bardzo krótkimi kwestiami. Dialogi Leeviego i Tareqa są po angielsku, który nie jest ich pierwszym językiem, więc chciałem w ten sposób uchwycić całą niepewność związaną z możliwymi pomyłkami w komunikacji w obcym języku.

To twój fabularny debiut i dość skromna produkcja z zaledwie trzema bohaterami i jedną lokacją. Jesteś zaskoczony sukcesem? I co myślisz o porównaniach do Pięknego kraju?

Myślę, że nie tylko ja, ale wszyscy zaangażowani w produkcję byli bardzo pozytywnie zaskoczeni tym, jak film został odebrany i ilością miejsc, do których zawędrował. Największą satysfakcję dają oczywiście spotkania z ludźmi, którzy widzą się w tym filmie i których on poruszył. Miałem nadzieję, że widzowie z całego świata będą mogli się z nią utożsamić się z nim, ale i tak zaskoczyło mnie to, jak uniwersalny się okazał. Uwielbiam Piękny kraj, więc to porównanie jest bardzo miłe. Zdaje się, że te filmy powstawały w tym samym czasie w 2016 roku, więc mimo że bardzo się różnią, bardzo ciekawe jest to, co je łączy w kwestii tematu i struktury.

Pracujesz nad czymś w tym momencie? Możemy spodziewać się kolejnych historii spod znaku LGBT?

Tak, właśnie piszę kolejną pełnometrażową fabułę. Historia rozgrywa się w Londynie i opowiada o podwójnym życiu młodego geja, który pracuje jako escort. W międzyczasie wraz z moim współscenarzystą pracujemy nad serialem o parze dwóch gejów, którzy stawiają pierwsze kroki w dorosłość w londyńskim środowisku LGBT. Myślę też o filmie fabularnym poruszającym problem chemsexu. Ogólnie najbardziej interesują mnie historie marginalizowanych osób, bohaterów którzy żyją inaczej niż reszta społeczeństwa – a więc często są to historie queerowe.

 

 

SUBSKRYPCJA
OUTFILM+
  • Oglądasz bez ograniczeń
  • Rezygnujesz, kiedy chcesz
Zobacz więcej

Aktualności